Strona 1 z 612345...Ostatnia »

DARGAARD – Eternity Rites

Dargaard

Austriacki Dargaard jest jednym z przedstawicieli nurtu muzyki zwanego ogólnie neoklasycznym. Jest to dość pojemna szuflada, do której można wrzucić wszystko, co choćby trochę nawiązuje do muzyki klasycznej a jednocześnie tworzone jest z użyciem sprzętu i technik typowych dla muzyki współczesnej.

Czytaj dalej »

2011-11-22 Pełny tydzień zaliczony!

Uff… zaliczony okrągły tydzień codziennego biegania. Jak zwykle myślałem dzisiaj, że nie dobiegnę nawet do najbliższego skrzyżowania, tymczasem całą trasę zaliczyłem bez problemu. Cały czas praktycznie równym tempem, chociaż trochę wolniej niż powiedzmy wczoraj. Duże kółko, małe kółko plus „dojazdówka” w dwie strony. Czyli pewnikiem ponad 7 kilometrów.

Więc od jutra nie będę już zamieszczał codziennie meldunku, ograniczę się do wpisu raz na jakiś czas. No chyba że będą jakieś fajne tematy do opisania :)

2011-11-21

Zaliczone.

Myślę, że za jakiś czas przestanę wrzucać meldunki codziennie, bo stanie się to nudne. Zanim to się jednak nastąpi, muszę faktycznie wdrożyć się do codziennego treningu biegowego. Wówczas będę notował tylko ważniejsze rzeczy, np. opuszczenie jakiegoś dnia, znacząca poprawa jakiegoś parametru etc. :)

Póki co, melduję wykonanie zadania na dzień dzisiejszy. Biegłem sam, bo w tygodniu nie mam co liczyć na jakieś towarzystwo. Nie przeszkadza mi to szczególnie, bo nawet wolę sam sobie ustalać tempo, niż dostosowywać się do kogoś. Z drugiej strony biegnąc z kimś można pogadać i jest nieco większa motywacja (do samego wyjścia z domu, jak i do przebiegnięcia założonego dystansu).

Myślałem, że będzie gorzej, w końcu to szósty dzień biegania z rzędu. Nogi bolą. Ale o dziwo biegło mi się lepiej, niż wczoraj. Jak zwykle mały kryzys na samym początku, zanim mięśnie się przyzwyczaiły, a potem już bez problemu. Przebiegłem duże kółko, potem małe kółko, właściwie cały czas tym samym tempem. Chwilę się porozciągałem i lekkim truchtem udałem się do domu. Spodziewałem się jakiegoś kryzysu w połowie małego kółka, ale nic takiego nie nastąpiło. Przebiegłem – ciężko powiedzieć, że z pieśnią na ustach, ale zupełnie normalnie.

2011-11-20

Dzisiaj trasa trochę krótsza, bo moi współtowarzysze nie poczekali na mnie i pobiegli sami. Więc ja też musiałem pobiec sam, ale znając trasę, pobiegłem w przeciwną stronę i spotkałem się z nimi. Można powiedzieć, że zaliczyłem pół dużego kółka (2,5 km), małe kółko (3 km) i jeszcze jedno kółko 2 km, ale to już bardziej rekreacyjnie. W sumie godzina wyszła.

Kryzys dopadł mnie na samym początku, jednak wczorajsza trasa była na tyle ciężka, że poczułem to dzisiaj w nogach. Ale dosyć szybko przeszło i dalej było już „normalnie”.

Jutro twardo mam zamiar biegać. Zobaczymy co z tego wyniknie, bo to będzie już szósty dzień z kolei, w tym dwa dni dosyć ostre. Najważniejsze to przebiec pół godziny w swoim tempie.

Powrót notatnika biegacza

Biegam.

Tylko nie piszę, że biegam :)

Ale postanowiłem pisać. Stwierdziłem, że przyda się trochę dokumentacji. Pamięć jest zawodna i po jakimś czasie ciężko jest ocenić swoje postępy (lub ich brak), jeśli nie są zapisane. Co prawda nie zamierzam startować w maratonach ani w żaden inny sposób biegać profesjonalnie. Jednak postanowiłem robić to regularnie i w sposób trochę bardziej uporządkowany.

Pierwsza sprawa, to ustalić sobie jakiś schemat, którego się będę trzymał. Czyli częstotliwość biegania i jego intensywność. Próbowałem różnych dystansów, próbowałem biegać z różną częstotliwością, ale nie robiłem tego w sposób uporządkowany, więc ciężko wyciągnąć jakieś bardzo dokładne wnioski.

Czytaj dalej »

Jakie minusy ma plus?

Chodzi oczywiście o nic innego, jak o Google+, który ostatnimi czasy jest „na topie”. Google wprowadza do niego nowe funkcjonalności w tempie ekspresowym. Przede wszystkim integruje swoje różne serwisy i usługi w jeden ekosystem. Już jest na przykład zintegrowany YouTube, w strumieniu G+ pojawiają się playlisty YT.

Ostatnia wprowadzona (długo wyczekiwania przez userów) funkcjonalność, to znane z facebooka strony „firmowe”, czyli tzw. „fanpejdże”. Użyłem cudzysłowu przy słowie „firmowe”, gdyż nie muszą z tej funkcjonalności korzystać tylko stricte firmy, równie dobrze można utworzyć stronę dla bloga, zespołu czy swojego hobby. No i to jest spoko. Pora przejść do clue, czyli minusów.

Pierwsza sprawa – powoli zaczyna wyglądać, że G+ przejmuje funkcje blogów (przynajmniej tych prostszych jak Blogger czy Tumblr). W odróżnieniu np. od Twittera, w strumieniu G+ można umieszczać dużo tekstu, grafikę, video itp. Więc jest to całkiem fajna platforma do publikowania. Miejmy nadzieję, że jednak nie znikną wszystkie tradycyjne blogi :)

Kolejny minus jest taki, że jak na razie nie widzę żadnych statystyk dotyczących oglądalności np. strony w G+. Być może zostanie to niedługo poprawione, w końcu Google ma swoje narzędzie – Google Analytics, które wystarczy tylko jakoś sprytnie zintegrować.

I tutaj kryje się kolejny minus, a wręcz niebezpieczeństwo. W momencie, gdy wszystkie usługi Google zostaną ze sobą zintegrowane, to będziemy mieli permanentną wręcz inwigilację naszej działalności w internecie i totalną wiedzę firmy o nas. Może przesadzam, ale już w tej chwili prywatność i anonimowość w internecie są praktycznie fikcją, chyba że ktoś się bardzo stara. Za jakiś czas być może żadne starania nie pomogą :)

Ale może przesadzam i chodzi tylko (!!) o reklamy?

Strona 1 z 612345...Ostatnia »